Początek epoki żelaza /ok. 650 lat p.n.e. - V w. n.e./

Opublikowano: niedziela, 11, czerwiec 2017

650-400 r. p.n.e. - okres trwania tzw. okresu halsztackiego. W okresie tym dominuje kultura łużycka, która wykształciła się już w III okresie epoki brązu (około 1200-1000 r. p.n.e.). U schyłku epoki brązu nad wychowem zwierząt dominować zaczęła uprawa roli. W okresie halsztackim rozwinęła się technika sprzężajna (radło ciągnione przez człowieka lub radło sprzężajne). Ze zbóż oprócz prosa uprawiano pszenicę (gatunki: orkisz, jeżatkę, zwyczajną, płaskurkę), jęczmień, a może nawet żyto. Zboże żęto powszechnie sierpami brązowymi, a później żelaznymi, przy czym warto zauważyć, że jeden z zaledwie kilkudziesięciu żelaznych sierpów znalezionych w Polsce odkopano w Jamnie koło Częstochowy. Zboże mielono w żarnach ręcznych.

Oprócz uprawy pól zakładano również warzywniki, w których sadzono: len, konopie, mak, rzepę oleistą, licznik siewny, bób celtycki, soczewicę, groch, wykę i czosnek. Hodowano też prawdopodobnie śliwy, grusze i jabłonie. Chów zwierząt domowych dawał ponad 80% pożywienia mięsnego. Trzymano bydło gatunku rasy krótkorogiej, świnie, konie, owce, kozy i psy. "Łużyczanie" najczęściej polowali na jelenie. Na drugim miejscu jako zwierzynę łowną należy wymienić sarnę i dalej: dziki, bobry, lisy, zające, wilki, niedźwiedzie, żubry, kuny domowe i żółwie błotne.

Kamień nadal służył do wytwarzania niektórych narzędzi, ale znaczną ilość narzędzi pracy i walki wykonywano z poroża i kości. Szczególne miejsce w uzbrojeniu "łużyczan" zajmowały oszczepy z grotami kościanymi lub rogowymi oraz łuki z takimi grotami strzał. Wśród innych wytworów rogowych wymienić należy toporki i młotki.

Znano garbarstwo, tkactwo i wyroby z gliny. Gliny używano do wytwarzania naczyń, paciorków (np. kolia z Prokocima w Krakowie-Podgórzu składająca się z 24 paciorków), amuletów, instrumentów muzycznych, figurek ceramicznych itp.

Istnieją pewne przesłanki, że w omawianym okresie niektóre odłamy plemion "łużyckich" zamieszkujące tereny między Krakowem i Wieliczką potrafiły uzyskiwać sól. Na terenie Krakowa-Barycza (4 km na zachód od Wieliczki) odkryto m.in. zespół palenisk warzelniczych wraz ze związanymi z nimi naczyniami glinianymi (brykietażami), datujący się na schyłkowy okres trwania kultury "łużyckiej".

U "łużyczan" przeważał transport pieszy, choć znano już dość powszechnie koło o czym świadczyć może odkrycie miniaturowych kół z piastą w Przeczycach pod Zawierciem (Szydłowska E., 1968, s. 366, tabl. 165b). Odkrycie to stało się iskrą do polemiki na temat sposobu dotarcia wynalazku koła na obszar Polski. Wg tego odkrycia przeciwnie do znalezisk z Biskupina można przypuszczać, że wynalazek ten dotarł również przez Azję Mniejszą i Bałkany a nie tylko przez Europę Wschodnią.

Część przedmiotów gł. ozdób i narzędzi spełniała prawdopodobnie również funkcję pieniądza. Depozyt takich przedmiotów z okresu Hallstatt C odkryty w Jankowicach pod Chrzanowem zawierał wisiorek binoklowaty, paciorki z prostokątnej blaszki zwiniętej w rurkę, wisiorek trójkątny z uszkodzonym uszkiem i pięć kółek (Popko C.W., 1975, s. 85 in).

W przypadku wierzeń występują rozmaite wyobrażenia związane z kultem słońca lub księżyca.

Różnice w randze społecznej członków plemion uwidaczniają się m.in. w uzbrojeniu. Tylko przedstawiciele góry plemiennej, i to dopiero w okresie halsztackim, dysponowali wierzchowcami z uzdami wyposażonymi w wędzidła żelazne. Oni mieli możność noszenia mieczy oraz oszczepów z grotami brązowymi i takimi grotami strzał łuków. Elicie plemiennej przysługiwało prawo posługiwania się ozdobnymi czekanami brązowymi. Niżej od nich stali oszczepnicy posiadający oszczepy z grotami z brązu i może łucznicy z takimiż grotami strzał. Część z nich dysponowała wierzchowcami, ale o wędzidłach z rogu. Masa plemienna uzbrojona była w oszczepy z grotami rogowymi lub kościanymi oraz łukami z grotami strzał z rogu lub kości albo wyłącznie drewnianymi. Dla ochrony posiadano drewniane tarcze (głównie okrągłe) obciągnięte malowaną skórą. Jedynie znikoma część wojów posługiwała się brązowymi tarczami i takimiż hełmami.

650-500 r. p.n.e. - z okresu początku epoki żelaza pochodzi cmentarzysko szkieletowo-ciałopalne w Częstochowie - Rakowie. Znalezione tam elementy pozwalają przypuszczać, iż w schyłkowym okresie trwania epoki brązu i w początkach okresu halsztackiego nastąpił napływ ludów "iliryjskich" z południa Europy na tereny polskie (podtrzymując wskaźnik armenoidalny dla wyróżnienia w seriach antropologicznych elementów iliryjskich uzyskujemy wyniki pozytywne).

Ludność "łużycka" cierpiała na najrozmaitsze choroby. Szkielety jej przedstawicieli, jak dowodzą badania w Częstochowie-Rakowie, wykazują różne zmiany patologiczne, być może wywołane chorobą Recklinghausena, której -jak się przypuszcza- towarzyszyły takie przypadłości jak: białaczka oraz tworzenie się naczyniaków tętniczych i żylnych. Na tym samym cmentarzysku w grobach jednostkowych ujawniono do 28, a w podwójnych do 38 naczyń (urn). Stwierdzono tu rzędowy układ grobów wzdłuż osi północ-południe. Podczas badań natrafiono na dziewięć takich rzędów. Okazało się, że mężczyzn chowano w innych partiach cmentarzyska aniżeli kobiety. Wśród grobów ciałopalnych podwójne stanowiły około połowy. Na jedenaście takich grobów (podobnie jak inne jamowych) trzy kryły szczątki dorosłego mężczyzny i kobiety, jeden - mężczyzny i dziecka, siedem - dorosłych kobiet i dzieci. W niektórych grobach stwierdzono obecność przypalonych kości zwierzęcych (resztki jadła danego zmarłemu).

Wypada przypomnieć, że w świetle spostrzeżeń autorów opracowania omawianego cmentarzyska podwójne groby osobników dorosłych spotyka się w rzędach zarówno męskich, jak i kobiecych, a podwójne groby z dzieckiem, niezależnie od płci osobnika dorosłego , tylko w rzędach żeńskich. Cmentarzysko to dostarczyło zbyt mało danych, by można było kusić się o wyjaśnienie przyczyny tego stanu rzeczy. W przypadku grobów dorosłych i dzieci w rachubę mogły wchodzić różne czynniki. Pochowanie ich w obrębie grobów kobiecych łączyło się być może z faktem, że dzieci do pewnego wieku, niezależnie od płci, silniej związane są z kobietami. Rozdzielenie ich według płci następowało dopiero po osiągnięciu dojrzałości. Dorośli osobnicy z nimi pochowani mogli być niewolnikami. Przypadek chowania mężczyzny z kobietą w rzędzie żeńskim jest trudniejszy do wyjaśnienia.. Możliwe jednak, że stanowi on odbicie jakichś reliktów matriarchatu. Pochówki kobiet w rzędach męskich stanowi przykład zabijania (lub samobójstwa) młodszej żony czy niewolnicy w związku ze śmiercią męża czy też pana.

od VI w. p.n.e. - poważne osłabienie kultury "łużyczan" i stopniowy jej zanik, których przyczyn obecnie dopatruje się m.in. w najeździe na te ziemie koczowniczych plemion scytyjskich, znanych dość dobrze ze swych łupieżczych wypraw dzięki przekazom pisarzy antycznych.

VI-V w. p.n.e. - z tego okresu pochodzą ślady najazdów Scytów na Jurze. Scytowie byli ludami pochodzenia irańskiego zamieszkującymi tereny obecnych Węgier. Pojawili się około VII w. p.n.e. na stepach czarnomorskich stopniowo opanowując Ukrainę, Podole i Wołyń. Przypuszcza się, iż watahy scytyjskie potarły do Polski kierując się szlakiem z Węgier południową stroną Karpat i przekraczając Bramę Morawską. Z przedstawianych opisów tego ludu, charakterystyczne było to, że nie zakładano ani miast, ani twierdz, a cały dobytek przenoszono ze sobą w wozach mieszkalnych. Cała ludność to konni łucznicy żyjący z hodowli bydła. 
Zaledwie domniemaną dawniej możliwość najazdu zbrojnego uprawdopodobniło odkrycie z pobliża jaskini w Rzędkowicach (Okiennik Rzędkowicki), gdzie znaleziono oprócz brązowych grocików scytyjskich także ich naśladownictwa z rogu, używane również przez wojowników "scytyjskich". Najwidoczniej więc w jaskini tej ukrywali się "łużyczanie" przed napastnikami "scytyjskimi" (np. Chmielewska M., 1956, s. 84 n. oraz Bukowski Z., 1960, s. 260). Poparciem tej tezy był również fakt, że grociki te miały stępione ostrza przez uderzenia o skalne ściany, a wewnątrz schroniska odkryto fragmenty ceramiki łużyckiej, w której obrońcy prawdopodobnie przynieśli zapas żywności.
Obecnie żaden z naukowców nie wątpi już w najazd Scytów na obecne tereny Polski oraz rejonu Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, bowiem znaleziska z Jury nie są osamotnione. Znane są archeologom również podobne przedmioty scytyjskie z Kotliny Karpackiej, Słowacji, Moraw, Śląska i południowej Wielkopolski.
Oprócz wspomnianych "jurajskich" zabytków scytyjskich, na uwagę zasługuje akinakes, czyli krótki miecz jednosieczny znaleziony w Łubnicach pod Wieruszowem (około 15 km na zachód od Wielunia), będący pierwszym okazem scytyjskiej broni siecznej, odkryty nad górną Prosną (Abramek B., 1971, s. 538). 
Inne znaleziska scytyjskie na Jurze odkryto również w jaskiniach w Ojcowie (grociki) i w Piasecznie (grociki), podczas badań grodziska na Górze Birów koło Podzamcza (dwa brązowe grociki trójgraniaste typu scytyjskiego i również brązowa ale pozłocona niewielka plakietka z ornamentem antropomorficznym i perełkowym otokiem) oraz koło Smolenia (grocik).

500 r. p.n.e. - grodzisko z kultury łużyckiej na wzgórzu Grodzisko nad Wisłą koło Tyńca

od około 400 r. p.n.e. do II(I) w. p.n.e. - odkryto pozostałości ceramiki celtyckiej w Jaskini Bębłowskiej, Jaskini Mamutowej i Jaskini Maszyckiej.

300 r. p.n.e. - ostatnie lata występowania na ziemiach polskich kultury "łużyckiej"

II w. p.n.e. - druga fala ekspansji Celtów na ziemie polskie (pierwsza nie dotarła na omawiane tereny) przedarła się poprzez Bramę Morawską, zajmując niektóre partie Górnego Śląska oraz Małopolski. Obszarem krystalizacji Celtów były tereny położone na południe od Marny poprzez Burgundię, górne dorzecze Renu i tereny południowoniemieckie aż po Czechy południowo-zachodnie. Celtowie posiadali zdolność przyswajania zdobyczy innych ludów, potrafili je również udoskonalać. Im należy zawdzięczać wzmacnianie drewnianych radeł żelaznymi radlicami oraz udoskonalenie innych narzędzi rolniczych. Oni to zastosowali do wyrobu broni stal pseudodamasceńską. Celtowie też przynieśli do Europy środkowej umiejętność toczenia naczyń glinianych oraz udoskonalony piec garncarski składający się z dwóch komór. Oprócz lepszej od innych współczesnych im ludów znajomości metalurgii i górnictwa, znali sposób produkcji żaren rotacyjnych. Na podbijane ludy duży wpływ wywarła również sztuka celtycka. Poza tym dzięki prowadzeniu przez Celtów rozległej wymiany handlowej wprowadzili oni monety naśladujące okazy z Macedonii, a później Rzymu. Około V i IV w. p.n.e. Celtowe zaczęli do walki używać dwukołowe wozy bojowe, a budowane przez nich wielkie osiedla obronne, poprzez swój rozmiar przekraczający nieraz 100 ha, miały charakter wczesnomiejski. Wojownicy celtyccy posiadali długie żelazne miecze, wzorowane również przez inne ludy oraz oszczepy z grotem żelaznym i zdobioną nieraz tuleją. Do obrony służyły im drewniane tarcze z żelaznym umbem oraz okuciami brzegów. Żelazne też bywały pasy, do których przytraczano miecze. Z samego schyłku środkowego podokresu lateńskiego (II w. p.n.e.) pochodzą okazałe zabytki metalowe z Iwanowic. Należą do nich m.in. miecz żelazny, grot włóczni z bogato zdobioną tuleją, pas żelazny, okucia żelazne tarczy, zdobione zapinki żelazne oraz naczynia wykonane przy użyciu koła garncarskiego. Stan zachowania tych zabytków wskazuje, że pochodziły z grobów ciałopalnych. Niefortunny przypadek sprawił, że znalezisko to nie zostało we właściwy sposób udokumentowane mimo, iż zajmowano się nim wielokrotnie. Zastanawia jedynie, że badając materiały ze stanowiska, na którym okazy te miano odkryć, całkowicie pomijano je przy opracowaniu pochodzących z niego materiałów "łużyckich", co wzorem L. Kozłowskiego (1913, s. 25 n.) uczynił Z. Durczewski (1948, s. 15 n.). Badacz ten informuje jedynie (1948, s. 27), że chronologia grobu na La Tene podana przez L. Kozłowskiego (1913, s. 38) niezgodna jest z inwentarzem zabytków określonych jako przynależnych do tego grobu. Podobnie postąpili autorzy opracowując zabytki celtyckie. Nie zastanawiali się oni zupełnie, w jakim ogólniejszym kontekście kulturowym i chronologicznym one występowały. Spowodowało to niewłaściwe określenie cmentarzyska na Górze Klin jako lateńskiego (Przeworska Rosen J., 1964, s. 14). Wzorem J. Rosen-Przeworskiej poszedł Z. Woźniak (1970, s. 320-321). Autorzy ci nie zainteresowali się okolicznością, że określenie numeracji grobów w świetle danych, jakie podał Z. Durczewski mogło (a nawet musiało) być mylne. Najprawdopodobniej tą samą numeracją oznaczono cztery różne groby. Za zdumiewające należy uznać, że grób o wyposażeniu celtyckim podany jako nr 34 nie posiadał żadnej dokumentacji, mimo że dla innych grobów L. Kozłowski ją wykonał. Nie od rzeczy trzeba będzie dodać, że w tym samym tomie "Światowita". w którym L. Kozłowski opublikował część znalezisk z Góry Klin jego redaktor E. Majewski (1913, s. 100) głosił o różnicy między amatorskimi a naukowymi badaniami cmentarzysk. Nasi celtolodzy nie zauważyli, co pisał Z. Durczewski o ww. cmentarzysku. Niestety już dziś nie jesteśmy w stanie zrekonstruować, jak faktycznie rzeczy się miały. Poszukiwania Marii Gądzikiewicz w archiwum Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie pozwoliły jedynie stwierdzić, że w księgach inwentarzowych grób nr 34 zapisano przy zabytkach celtyckich, a przy materiałach "łużyckich" brak numeru grobu. Po wielu latach, które upłynęły od czasu odkrycia, informacji na temat warunków znalezienia udzielił Leon Kozłowski (1892-1944) jeden z najwybitniejszych archeologów polskich okresu międzywojennego (Przeworska Rosen J., 1939, s. 15 oraz 1964, s. 12). Niestety z różnych wiarygodnych źródeł wiadomo, że uczony ten potrafił nieraz rozmaite rzeczy pomieszać, a dobitnym tego przykładem jest dokumentacja z cmentarzysk "łużyckich" na Górze Klin w Iwanowicach (Durczewski Z., 1948, s. 15 n.). Wszystkie więc kategoryczne opinie na temat przynależności ww. zabytków do określonych zespołów mijają się z celem. Bezcelowe są też zdecydowane opinie dotyczące etnicznego pochodzenia pochowanych w nich osobników. Równie trafna może być hipoteza wybitnego archeologa antycznego Kazimierza Majewskiego (1903-1981), członka rzeczywistego PAN, iż wyposażenie to należało do przedstawicieli miejscowej góry społecznej (1947, s. 218), jak doc. dr J. Rosen-Przeworskiej, iż pochowano tu członków elity celtyckiej (np. 1939, passim oraz 1964, passim). Opinię tej ostatniej podziela wielu badaczy. Wspominając o trudnościach z ustaleniem przynależności zabytków do określonych zespołów grobowych (choć przyjmując w dobrej wierze, że L. Kozłowski przekazał J. Rosen-Przeworskiej ich dosyć ścisły opis) nie można pominąć różnych interpretacji tego znaleziska. Wśród nich, niezależnie od wyżej wspomnianych, na uwagę zasługuje następujące stwierdzenie H. Łowmiańskiego (1963, I, s. 131): "Odosobnione groby przy dość bogatym inwentarzu sugerują raczej, że mamy do czynienia z faktem dość pospolitym u Słowian sprowadzenia obcej dynastii i zlecenia jej funkcji naczelnictwa w obrębie plemienia. Byłoby to jedno z najstarszych świadectw krystalizowania się władz plemiennych u Słowian, przy tym w okolicy Krakowa, gdzie i czasy późniejsze pozostawiły niejeden ślad w tym względzie. W ślad za dynastią mogły napłynąć i pewne elementy osadnicze...".

Do osiedli celtyckich z ostatniego podokresu lateńskiego zaliczyć wypada również stanowisko w Tyńcu pod Krakowem, z którego pochodzą kości kota - Felis silvestris f. catus L., którego pojawienie się na ziemiach polskich przypisuje się Celtom. W większości przypadków plemiona celtyckie bytowały u nas w małych osadach składających się z 4 do 10 domów. Wśród takich osad występowały również, ale rzadko, osady duże. Do największych osad celtyckich należała osada odkryta w Krakowie-Mogile, rozciągająca się na obszarze 4,5 ha. Znajdowane w niektórych jaskiniach na Wyżynie Krakowskiej (np. Bębłowskiej, Ciemnej i Mamutowej) niewielkiej ilości późnolateńskich naczyń grafitowych (wprowadzonych przez Celtów w drugiej połowie II w. p.n.e. i służących głównie jako naczynia kuchenne) słusznie uważa się nie jako wskazówkę ich stałego zamieszkiwania, lecz jako rezultat penetracji gospodarczej, np. łowiectwa, wypasu zwierząt i zbieractwa (Woźniak Z., 1970, s. 213).

I połowa II w . p.n.e. - u Celtów zaczęto bić monety związane z wymianą handlową. W sumie do 1988 r. w Polsce znaleziono około 85 sztuk monet złotych, 16 srebrnych i kilka brązowych z czego ponad 30 sztuk monet złotych pochodzi ze skarbu z Gorzowa pod Chrzanowem, który to jest najbogatszym w Polsce skarbem pochodzącym z tego okresu. Ustalono również, że skarb ten pochodzi z ostatniej ćwierci II w. p.n.e. lub lat nieco późniejszych.

Odkrycia z Krakowa-Nowej Huty, gdzie znaleziono formy do wyrobu krążków menniczych wskazują, że niektóre okazy monet celtyckich bito na miejscu a nie sprowadzono ich wyłącznie spoza terenów polskich.

I w. p.n.e. - pierwsze stulecia n.e. - przełom w zakresie umiejętności masowego użytkowania przez miejscową ludność rud żelaznych i to zarówno rudy darniowej (limonitów) jak też hematytów. Surowiec wytapiano w piecach dymarskich opalanych węglem drzewnym, które służyły do jednorazowego wytopu. Dolną część dymarki stanowił dół wykopany w ziemi na głębokość około 35 cm w calec. Ich przeważnie pionowe ścianki wylepione były gliną mieszaną m.in. ze słomą na grubość około 4 cm. Tuż nad nią znajdowały się otwory do wtłaczania powietrza. Ścianki, jak też sąsiadujący z nimi less, ulegały podczas wytopu wypaleniu na kolor czerwony. Ścianki części nadziemnej grubości około 10 cm zrobione były z gliny zmieszanej z roślinami, ulepionej na szkielecie z pionowo ustawionych drewnianych prętów. Miały one kształt szybu wystającego około 50-100 cm nad powierzchnię gruntu. Podczas wytopu zredukowane żelazo sytuowało się w górnej części pieca. Jednorazowy wytop wymagał zużycia około 200 hematytu w celu uzyskania po licznych przeróbkach około 14-20 kg łupy żelaznej nadającej się do handlu, która po przekuciu mogła dać około 5 kg żelaza kowalnego. Z pierwszego etapu pozostawało około 100 kg żużlu. Sam proces wytopu wyglądał następująco: najpierw na dno wrzucano węgiel drzewny, następnie, po jego rozżarzeniu wrzucano mieszaninę węgla drzewnego i rudy żelaznej (odpowiednio przygotowaną tj. pokruszoną i wyprażoną w ognisku), a przez otwór dmuchowy w ściance dymarki wtłaczano za pomocą miecha powietrze w celu uzyskania wyższej temperatury. Proces redukcji odbywał się w górnej części pieca. Samą bryłę surowego żelaza wyjmowano jeszcze przed ukończeniem procesu wytopu.

Kowalstwo należało do zawodów wzbudzających duży szacunek. Bardziej biegli w zawodzie byli zapewne również złotnikami. Ówcześni kowale podczas pracy wykorzystywali całe zestawy narzędzi m.in.: młotki kowalskie, pilniki, piłki żelazne, przecinaki, przebijaki, kleszcze kowalskie, młotki i topory kamienne. Z okresu późnolateńskiego pochodzi bogato wyposażony grób ciałopalny z miejscowości Strobin, nad Wartą niedaleko od Wielunia, w którym znaleziono (Abramek B., 1982 A, s. 128) m.in.: "2 groty oszczepów, miecz z posrebrzanymi nitami, kawałki pochwy miecza z kuleczkami srebra na powierzchni, 2 sprzączki, igłę, nożyce, pilnik, toczek, 2 nożyki, kowalskie kleszcze długości 46 cm, mały młoteczek, miniaturową łyżeczkę brązową (do kruszcu), pincetę, zapinkę, brązowy kabłączek, wiaderka z uchwytami, kawałek stopionych naczyń brązowych, stopione szkło barwy fioletowej". Był to, jak się zakłada grób wojownika, trudniącego się równocześnie wytwórczością żelazną i nieżelazną.

połowa I w. p.n.e. - pojawiły się malowane naczynia (Woźniak Z., 1970, s. 12 n.). Umiejętność ich wytwarzania przejęto zapewne ze Słowacji. Odkryto je podczas badań w Tyńcu (Leńczyk G., 1956, s. 42). Nadto w Podłężu koło Alwernii odkopano piec garncarski z ceramiką malowaną.

przełom I w. p.n.e. i I w. n.e. - K. Jażdżewski datuje na ten okres znalezisko z Siemiechowa nad Wartą koło Widawy, które chociaż znajduje się już poza granicami Jury (niedaleko od Wielunia) to ze względu na unikalność odkrycia nie sposób go pominąć. W roku 1982 mgr Maria Jażdżewska na stanowisku nr 2 znalazła hełm typu użytkowanego przez legionistów rzymskich. Użyto go jako popielnicy w grobie w kształcie owalnej w rzucie poziomej jamy o wymiarach 1,2 x 1,6 metra. Były w nim nadto m.in.: jednosieczny miecz w pochwie rytualnie zgięty, żelazny zdobiony smukły grot włóczni, stożkowate umbo żelazne, dwa noże żelazne z kolisto zakończonymi uchwytami oraz fragment ceramiki późnolateńskiej. W innych grobach na tym cmentarzysku (częściowo również bogato wyposażonych) odkryto w latach 1982-83 dwie miniaturowe tarcze żelazne z okresu "rzymskiego".

początki n.e. - niewielki procent jaki stanowiła grupa celtycka na ziemiach polskich spowodowała, że Celtowie "rozpłynęli" się w miejscowych grupach ludności lub też wyemigrowali.

początki n.e. i I w. - w krajobrazie osadniczym dominowały osiedla otwarte lub też słabo ufortyfikowane. Były to głównie osady niewielkie, zasiedlone przez kilkadziesiąt osób. Często zdarzał się, że osiedla były zamieszkane w pewnych dziesięcioleciach, a później opuszczane, by po jakimś czasie zostało ponownie zasiedlone. Dotyczy to m.in. osady w Przywozie, w której występowały zabytki zarówno z początków naszej ery jak również z połowy I w. Z tego czasu pochodzi znaleziony tutaj drugi okaz znanej z ziem polskich kłódki walcowatej. Konrad Jażdżewski ustalił (1975, s. 141), że liczba osób bytujących tu nie przekraczała 50 osób.

I-II w. - osada w miejscowości Strobin nad Wartą (niedaleko od Wielunia). Podczas badań odsłonięto (Abramek B., 1982, s. 153 n.) 136 palenisk kamiennych, pochodzących z dwóch odcinków chronologicznych. W starszej fazie występowały one w układzie rzędowym po osi wschód-zachód przy orientacji palenisk po osi północ-południe. Odkryto też jedną dymarkę.

Na różnych obszarach stwierdzono obecność wsi o kolistej zabudowie, jak np. w Przywozie (Jadczyk I., 1971, s. 179).

W dziedzinie wierzeń można powiedzieć, że rozwinięty był m.in. kult słońca i źródeł wodnych. Niezupełnie pewne jest, czy funkcję świątyni spełniał budynek wziemny w kształcie nieregularnego wieloboku o wymiarach 7x7 metra, którego resztki odkopano w Toporowie nad Wartą. Odkryto w nim owalne palenisko o wymiarach 2,5x2,5 metra, którego rozmiary oraz pozostałe wyposażenie wskazują, że mógł on spełniać bądź funkcje domu zebrań lub świątyni, bądź obie równocześnie (Kaszewska E., 1975, s. 216).

35/40 - V/VI w. - okres trwania okresu "rzymskiego". Tereny Wyżyny Krakowskiej opanowały ludy należące do kultury przeworskiej (Godłowski K., 1970). Jednym z podstawowych źródeł utrzymania tego ludu był wychów zwierząt domowych i bydła, koni, świni, owiec, kóz, psów, sporadycznie również kotów, gęsi i kur. Według M. Sobocińskiego, również żurawie należały wówczas do ptaków oswojonych. W technice uprawy roli nastąpiły znaczne przemiany. Obok techniki żarowej pojawia się system gospodarki typowo ornej. Upowszechnia się uprawa żyta i gryki. W coraz szerszej mierze dochodzi do stałego użytkowania pól systemem dwupolowym. W latach tych dochodzi do upowszechnienia się stosowania żaren rotacyjnych. Na znaczeniu powoli zaczyna tracić rybołówstwo, łowiectwo i zbieractwo oraz bartnictwo. Coraz częściej mówi się o użyźnianiu pól przy użyciu wapna. Zaobserwować też można postęp w zakresie oddzielenia się pewnych zajęć od gospodarki naturalnej i wyodrębnianie się różnych rzemiosł. Upowszechniają się hutnictwo i kowalstwo. W okresie "rzymskim" zaczynały również powstawać nowe formy społeczne. Powstawały różne warstwy społeczne: bogaci będący zalążkami arystokracji, starszyzna plemienna, rzemieślnicy itd. Wspólnotę rodową zastępuje wspólnota terytorialna. Na ziemiach gospodarczo bardziej rozwiniętych tworzą się zalążki organizacji państwowej. Na ich czele stają "książęta".

Podobnie jak pozostałe ludy barbarzyńskie, tak i Słowianie wykorzystywali lecznicze właściwości ziół. W obrządku pogrzebowym przeważało ciałopalenie. Sporadycznie spotyka się podwójne pochówki ciałopalno-szkieletowe. Na cmentarzysku warstwowym w Opatowie koło Krzepic przepalone kości kobiety znajdowały się w jamie, na której dnie leżał źle zachowany szkielet mężczyzny z głową zorientowaną na północ (Godłowski K., 1976, s. 145). Przedstawicieli elity społecznej chowano zwykle w dużych grobach kurhanowych, przy czym zawsze pochówek taki wyposażony był znacznie bogaciej niż w przypadku pozostałych grobów.

35/40-170/180 - I podokres "rzymski". Na początku okresu "rzymskiego", wzorem rzymskich gladiusów wyrabia się krótkie miecze odchodząc od wzorców celtyckich (długie miecze). Z tego okresu datuje się grób ciałopalny w Giebułtowie koło Krakowa, który przyniósł oprócz ceramiki lokalnej produkcji (Reyman T., 1948, s. 179 n.) m.in. złoty łańcuszek z fragmentem grzebienia rogowego, resztki naczyń brązowych (w tym zdobiny plastyczne dwóch imadeł oraz wylew w kształcie koniczyny; jedna z dekoracji wyobraża głowę mężczyzny, druga u nasady imadła postać harpii) i uszkodzoną misę z blachy brązowej, glinianą amforę (do wina?) o pojemności około 2 litrów wykonaną na kole garncarskim, dzban gliniany, naczynie terra sigillata z Azji Mniejszej oraz gliniany kielich.

II-III w. n.e. - z tego okresu pochodzą tzw. "kurhany książęce" będące w rzeczywistością pozostałością po osadach w Przywozie i Toporowie nad Wieluńskim Przełomem Warty. Co ciekawe, na podstawie znalezionego materiału archeologicznego ustalono, że osada w Toporowie istniała do około połowy XV w.

Dochodzi do ważnych zmian na polu produkcji naczyń. Na południu Polski obserwuje się wyodrębnianie rzemiosła garncarskiego. Stosunkowo najlepiej jesteśmy o nim poinformować dzięki odkryciom w rejonie Krakowa. Do tej pory udało się w tym rejonie odkryć kilkadziesiąt dwukomorowych pieców garncarskich. W Tropiszowie koło Igołomii jeden z takich pieców zawierał cały niewyjęty ładunek 92 naczyń. Najwidoczniej na skutek jakiejś nawały osadę opuszczono w pośpiechu. Wiąże się to z najazdem Hunów w I połowie V w.

170/180 - 350/370 - II podokres "rzymski". Wyrabia się ponownie długie miecze, których produkcja w I podokresie "rzymskim" została odrzucona przez rzemieślników. Używano wtedy mieczy dwusiecznych służących do kłucia i cięcia, albo jednosiecznych będących wyłącznie bronią rąbiącą. Nadmienić warto, że prawdopodobnie mieczami dysponować mogła głównie starszyzna plemienna.

Z późnego podokresu "rzymskiego" (II lub III podokres) odkryto w Siemiechowie nad Wartą fragment osiedla sezonowego, z którego odkopano m.in.: prostokątną ziemiankę o wymiarach 2,4 x 1,4 metra, kilkadziesiąt palenisk o wymiarach 2,5 x 1,5 metra, fragmenty żarna rotacyjnego, ułamki naczyń glinianych lepionych ręcznie oraz wykonanych przy użyciu koła garncarskiego. Odkryto tu również dwukomorowy piec garncarski z pełnym wsadem naczyń siwych (Jażdżewska M., 1982, s. 152).

III-IV w. - u plemion grupy przeworskiej występują ozdobne groty żelazne, poryte wybijanymi tłoczeniami i inkrustowane niekiedy srebrem w: swastyki, trykwetry, kółka, kółka współśrodkowe itp.

Być może sarmackiego pochodzenia jest naczynie gliniane znalezione w Przywozie koło Wielunia, mające analogie wśród materiałów tego ludu znalezionym na Węgrzech (Janiczyk I., 1971, s. 171). Znalezisko datowane jest obecnie na III-IV w., ale brak pewności utrudnia historyczną interpretację tego znaleziska.

III-V w. - W Igołomii odkryto największy znany dotąd ośrodek tego typu. Z tego stanowiska posiadamy stosunkowo najlepsze (choć stale jeszcze niewystarczające) opracowania. Leszkowi Gajewskiemu (1959, s. 121) zawdzięczamy datowanie tych pieców właśnie na ten okres. Udało się przy tym ustalić, że nie były one użytkowane równocześnie, lecz w mniejszych zespołach w poszczególnych stuleciach. Największe nasilenie produkcji miało przypadać na połowę III w. Badacz ten sądzi, że w ciągu III w. każdy z takich pieców mógł być użytkowany przez maksimum 25 lat, która to liczba wydaje się być zawyżona. W każdym razie należy się liczyć z działalnością około 10 pokoleń garncarzy w Igołomii. W związku z tym słuszne chyba są sugestie niektórych archeologów, ż e nawet przyjmując obce pochodzenie pierwszych mistrzów, trzeba założyć, że ich potomkowie rozpłynęli się w masie miejscowej ludności. Spostrzeżenia powyższe pozwalają na wyciągnięcie jeszcze innych ważnych wniosków. Odkryte w Igołomii piece należą do typu wziemnych prostych, a zarazem kopulastych. Ten ich rodzaj Celtowie zapewne przejęli od Greków (np. Ziomecki J., 1965, ryc. 47 oraz passim) i przenieśli na nasze ziemie w późniejszym okresie lateńskim. Nie przyjęły się jednak one w miejscowym środowisku. Ponowne wprowadzenie tego typu pieców nastąpiło z innych ziem zajętych przez Celtów lub ziem, na które oddziaływali.

Podobnie jak w poprzednich stuleciach zajęciem kobiet było m.in. tkactwo uprawiane przy użyciu różnych rodzajów pionowych warsztatów tkackich.

Oprócz tkactwa zaczyna wykształcać się grzebieniarstwo i bednarstwo.

W związku ze wzrostem popytu na bursztyn, niewolników, skóry, sól, a może i żelazo, na teren Polski napływają coraz liczniej importy z różnych prowincji imperium rzymskiego. Najsłynniejszą trasa pokonywaną w celu zdobycia bursztynu był tzw. bursztynowy szlak, który wprawdzie omijał interesujący nas teren ale w stosunkowo niewielkiej odległości, ponieważ przebiegał z całą pewnością przez Kalisz i prawdopodobnie również przez Opole. Taki przebieg uzasadnia to, że południowy rejon Polski miał bliższy kontakt z Europą środkową niż z południową. Oczywiście nie znaczy to, że na obszarze Wyżyny Krakowskiej nie znaleziono okazów z warsztatów pontyjskich (nadczarnomorskich). Przykładem jest choćby naczynie typu terra sigillata odkryty w Giebułtowie koło Krakowa, pochodzące z jakiegoś warsztatu małoazjatyckiego. Prawdopodobnie dotarło ono tutaj z Olbii (Majewski K., 1960, s. 46).

350/370 - V/VI w. - III podokres "rzymski". Ze schyłku okresu "rzymskiego" pochodzą znaleziska części żelaznych narzędzi ornych, jak lemiesze i kroje (np. w Nowej Hucie i Toporowie pod Wieluniem).

1 połowa V w. - najazd Hunów. Pod koniec IV w. na terenach nadczarnomorskich pojawili się Hunowie. Lud ten na początku V w. władał niemal połową Europy od Łaby po Kaukaz. Dopiero śmierć Attyli w 453 r. położyło kres temu rozległemu państwu. Nawała Hunów nie ominęła również terenów polskich, którzy prawdopodobnie przybyli do nas z Węgier drogą, którą wcześniej pokonali "Scytowie". Przekroczywszy Bramę Krakowską lub inną przełęcz karpacką jedna z grup napadła na okolice Krakowa. Uderzenia objęły tereny, na których doszło do krystalizacji form wczesnopaństwowych, a równocześnie najzamożniejszych. Władztwo Hunów trwało na ziemiach polskich niewiele lat, ale wpłynęło bardzo negatywnie na dalszy rozwój kraju. W życiu regionu nastąpił zastój i wyludnienie.